Po co komu węzeł przesiadkowy? Odpowiedź jest prosta, dla wygody. Gdy pieszy podróżuje po mieście, chciałby mieć zapewniony komfort podróży. Rozbudowana infrastruktura komunikacyjna wymaga różnych opcji połączeń, przy udziale różnych środków transportu. W Bydgoszczy mamy kilka węzłów przesiadkowych, czyli miejsc, w których spotyka się wiele linii autobusowych i tramwajowych. Przesiadka, niby nic trudnego? Ale czy na pewno?

Jak to działa?

W naszym mieście jednym z najważniejszych punktów przesiadkowych jest położone w samym środku miasta rondo Jagiellonów. Jest to typowy przykład centralnego punktu przesiadkowego, gdzie znajduje się wiele przystanków, obsługiwanych z dużą częstotliwością. W takim miejscu najważniejsza jest dostępność piesza. Weźmy je więc pod lupę, a w szczególności przystanki tramwajowe i ich dostępność dla pieszych.

Przez rondo Jagiellonów przejeżdża 6 z 8 bydgoskich linii tramwajowych. Ponadto wokół ronda staje aż 12 z 35 linii autobusowych dziennych oraz wszystkie linie nocne. Znajdują się tu 2 przystanki tramwajowe i 4 autobusowe. Przejście pomiędzy przystankami autobusowymi, które są usytuowane na wylotach z ronda odbywa się przez przejście podziemne. I tu zaczynają się problemy. Konieczność schodzenia do przejścia podziemnego wydłuża pieszą podróż nawet o ponad 5 minut.

Bardzo duże znaczenie ma także fakt, że korzystanie z przejść podziemnych (nawet monitorowanych) powoduje duże obniżenie poczucia bezpieczeństwa – szczególnie po zmroku.

Gdyby babcia miała kółka… to by się nie przesiadła.

Kiedy jestem młoda i zdrowa, to mogę kręcić nosem i ignorować ten problem. Ale kiedy moje zdrowie stawia przede mną ograniczenia, już nie jest mi do śmiechu. Kwintesencją czarnego humoru jest człowiek poruszający się na wózku inwalidzkim, wysiadający z nowoczesnego, niskopodłogowego tramwaju, który nie może wydostać się z nowoczesnego przystanku. Powód jest banalny. Zejścia do przejść podziemnych przy przystankach tramwajowych nie są w żadnym stopniu przystosowane do potrzeb osób o ograniczonej możliwości poruszania się. Matki z dziecięcymi wózkami też nie mają łatwo. Kiedy nie ma w pobliżu człowieka, który wyciągnie pomocną dłoń, jedynym wyjściem jest ominięcie zabezpieczeń przystanku i szybkie przejście (przejechanie) przez ulicę w niedozwolonym i wyjątkowo niebezpiecznym miejscu.

Niewiele lepiej wygląda sytuacja na pozostałych wejściach do przejścia podziemnego. Owszem, część z nich posiada pochylnie, niestety są one zbyt strome. Nie są także oznaczone – wejścia z pochylnią trzeba po prostu poszukać. Wobec tych niedogodności praktycznie zawsze potrzebna jest pomoc drugiej osoby. Jednak czasem nawet to nie jest wystarczające, aby uchronić się przed wypadkiem. Niewłaściwy kąt nachylenia podjazdów determinuje konieczność trzymania się (nawet przez osobę na wózku inwalidzkim) barierek.

A z tramwaju na tramwaj?

Przesiadka pomiędzy tramwajami jadącymi w przeciwnych kierunkach powinna być dość prosta. Wszak perony dzieli ledwie kilka metrów. Niestety nie na rondzie Jagiellonów. By przesiąść się na tramwaj w przeciwnym kierunku, należy zejść po 30 stopniach do przejścia podziemnego, tam przejść kilka metrów, a następnie ponownie pokonać kolejnych 30 stopni schodami do góry. Już w 2012 roku Stowarzyszenie na rzecz rozwoju transportu publicznego w Bydgoszczy wnioskowało o to, by umożliwić osobom o ograniczonych możliwościach poruszania się przechodzenie między przystankami tramwajowymi na poziomie torowiska. Niestety, to co jest możliwe we Wrocławiu i Warszawie, gdzie warunki drogowe są dużo trudniejsze niż u nas, nie jest możliwe w Bydgoszczy!

Najbliższe dostępne dla osób o ograniczonych możliwościach poruszania się przystanki to Jagiellońska/Dworzec autobusowy lub Focha/Opera – dzieli je aż 1,5 km. Dla osoby zdrowej to niemało, a co dopiero dla osoby chorej lub starszej.

Chodzisz o lasce, jeździsz na wózku, jesteś z małym dzieckiem? Zapomnij, to nie jest przystanek dla Ciebie…