W poprzedniej części fotorelacji z Berlina skupiliśmy się głównie na przystankach komunikacji miejskiej i informacji pasażerskiej na przystankach. Tym razem przyjrzymy się ulicom. Ulicom przyjaznym dla ludzi (te nieprzyjazne pomijamy, bo mamy ich pod dostatkiem)Podróż rozpoczniemy na śródmiejskim placu Henriette Herz. Wita nas tutaj atrakcyjna przestrzeń piesza. Nie znajdziemy tu wąskich chodników i samochodów zaparkowanych w każdym możliwym (i niemożliwym) miejscu. Zamiast tego widzimy estetyczne elewacje budynków, szerokie chodniki oraz wiele restauracji i kawiarni.

Znajdziemy tam także linię tramwajową przecinającą plac. Co ciekawe, nie ma tu żadnych fizycznych środków izolacji ruchu pieszego od tramwajów – nie ma barierek, wyznaczonych przejść dla pieszych etc. Zamiast izolacji uczestników ruchu postawiono tu na integrację. Przyjęte rozwiązanie funkcjonuje poprawnie.

Jedyne co nas zaniepokoiło, to brak wskazówek dla osób niewidomych, że właśnie wkraczają na torowisko tramwajowe.

Kilkaset metrów dalej na północ, ulica Gipsstraße. Nadal jesteśmy w śródmiejskiej strefie zwartej zabudowy, pełnej sklepów, biur i innych przedsiębiorstw. Ale oto na początku ulicy namalowano znak ograniczenia prędkości do… 10 km/h! Zaobserwowaliśmy, że kierowcy raczej przestrzegają ograniczenia – ruch był spokojny i płynny. Po ulicy swobodnie i bezpiecznie poruszają się rowerzyści, wyznaczono nawet miejsca parkingowe dla rowerów.

Opuszczamy centrum, by udać się na stare miasto dzielnicy Spandau. Spandau od 1920 roku jest częścią Berlina, jednak starówka nie straciła małomiasteczkowego klimatu. Główne ulice są tutaj całkowicie zamknięte dla ruchu samochodowego. Nielegalny wjazd uniemożliwiają  słupki ustawione na bocznych ulicach. Oczywiście umożliwiono wjazd samochodom dostawczym – w godzinach 19 – 11.

Czy ulice pozbawione możliwości wjazdu samochodów są puste? Wprost przeciwnie. Odwiedzaliśmy do miejsce kilkukrotnie, za każdym na ulicach było sporo ludzi, przy stolikach restauracji i kawiarni często brakowało miejsc. W żadnym z budynków nie było pustych lokali usługowych, żaden budynek nie był „zabity dechami”. Życie kwitnie także bez samochodów. Dowodzi to tylko, że nie ilość miejsc parkingowych dla samochodów świadczy o atrakcyjności miejsca, a oferta. Może czas, by bydgoscy kupcy z ulicy Gdańskiej, Śniadeckich, Dworcowej czy Długiej to sobie uświadomili? Czekamy na Wasze opinie na forum Stowarzyszenia.

Na koniec ciekawostka. Stowarzyszenie na rzecz rozwoju transportu publicznego w Bydgoszczy nie raz spotkało się z odmowną odpowiedzią ZDMiKP na różne propozycje dotyczące m.in. przystanków komunikacji publicznej. Często mogliśmy przeczytać w nich, że „nie ma miejsca”, „nie da się”, „nie ma potrzeby”. Na starówce w Spandau nie było miejsca na stację metra. Czy jednak zrezygnowano z budowy?

Nie. Wejście do stacji metra zbudowano pod kamienicą 🙂